19 wrz 2013

Moje psiaki.

Jednymi z glownch postaci, ktore beda sie pojawiac na moim blogu sa na pewno Rambo i Tipsi... Dlaczego wiec prowadzenia bloga nie rozpoczac od przedstawienia wam wlasnie moich najdrozszych czworonoznych przyjaciol? Najpierw Rambo, bo to moj pierworodny ;) Ten zadziorny pinczerek pojawil sie w moim zyciu latem 2006 roku... Zainspirowana... O ZGROZO... Paris Hilton postanowilam zainwestowac w moja wlasna miniaturke pieska... wybor padl wlasnie na Ramba... pamietam, ze gazete z ogloszeniami o szczeniakach przegladalam u fryzjera razem z mama... zakup nie byl przemyslana decyzja, ale chyba jedna z najbardziej trafnych w moim zyciu... przez pierwsze miesiace zycia Ramba - (to moja mama wpadla, aby go tak nazwac), bylismy nierozlaczni... ale, niestety bylam jeszcze nieodpowiedzialnym dzieckiem, gdy go sobie sprawilam, i imprezy w Oslo, spotkania z przyjaciolmi powoli zaczely mnie odciagac od mojego malego przyjaciela... tymczasem moja mama, ktora miala juz dawno za soba imprezy i prywatki, coraz bardziej zaczela sie z Rambem zaprzyjazniac...  Powiedziec ze Rambo kocha moja mame to za malo... on ja ubostwia... on oszalal na jej punkcie... on poza nia nie widzi swiata... A ja... no coz jakos sie z tym pogodzilam, ze jestem TA DRUGA ;)
 Tak wiec, gdy w 2008 roku wyprowadzalam sie od rodzicow nie bylo nawet mowy, abym zabrala ze soba Ramba... bo ani on, ani mama nie poradzili by sobie z czyms takim... wiec Rambo, zostal w Bærum a ja wrocilam do niego dopiero w 2011 roku ale nie sama tylko z nowa dla niego przyjaciolka: Tipsi... Tipsi zjawila sie w moim zyciu nagle, bez zadnej zapowiedzi pewnego slonecznego, lipcowego poranka w 2011 roku... miala wtedy 12 tygodni i dostalismy ja, ja i Ørjan od jego kolezanki, ktora szukala dla niej dobrego domu. Gdy tylko Tipsi zobaczylam, wiedzialam, ze ona i ja jestesmy sobie przeznaczone... Starsza o ponad 5 lat, moglam zajasc sie Tipsi w sposob w ktory nie potrafilam zajac sie Rambem...

 W 2011 roku mialam juz za soba wszystkie szalone prywatki, nocne eskapady i jedyne o czym marzylam to miekka sofa, zar kominka i pies u mych stop... w kilka miesiecy po tym jak Tipsi zjawila sie w moim i Ørjana zyciu, nasz zwiazek rozpadl sie i wraz z Tipsi przeprowadzilam sie do mamy, ale Ø widuje Tipsi dosyc regularnie... zabiera ja na szczepienia, pomaga gdy Tipsi ma cieczke, albo gdy musze gdzies wyjechac. Innymi slowami - uklad idealny. To takze on stoi za jej oryginalnym imieniem... Tipsy - czyli po angielsku...  lekko podpita. Co wrecz w idealny sposob opisuje charakter mojego psiaka... 
Musze szczerze przyznac, ze bez moich futrzanych pociech nie wyobrazam juz sobie zycia i zastanawiam sie jak moglam kiedys bez nich fukcjonowac? Wydaje mi sie, ze od zawsze nalezaly do naszej rodziny.
SHARE:

1 komentarz

© Life by Magdalena. All rights reserved.
Blogger Designs by pipdig