29 wrz 2013

Warszawa.

Czas na kilka fotek z Polski... zanim jednak wylecialam z Norwegii, mialam kilka chwil na zabawe z Tipsi i Rambo... i nawet na te okazje ubralam Tipsi w... moje stringi. Biedny psiak tyle ze mna musi przejsc... ale nic nie rozsmiesza mnie bardziej niz czworonogii w ludzkich ubraniach... Rambo niestety nie lubi sie przebierac, ale Tipsi jak to prawdziwa kobieta nie ma nic przeciwko temu...


Rambo i Tipsi pomagali mi takze spakowac torbe... na zasadzie ja wkladam rzeczy do torby a oni je zabieraja i uciekaja z nimi ile sil w nogach. Pamietam, ze kiedys Tipsi udalo sie zabrac moj paszport i schowac... zauwazylam go dopiero w ostatniej chwili.
W Polsce zaplanowane mialam powiekszenie ust, ale nie zdecydowalam sie na zabieg, gdyz uwazam, ze moje usta nadal wygladaja na pelniejsze, po ostatnim zastrzyku... Wiem, ze tak latwo jest przekroczyc granice pomiedzy dobrym smakiem a karykatura i dlatego zabieg ten odlozylam do nastepnego razu w Polsce.


W Warszawie po raz pierwszy, postanowilismy sie zatrzymac w hotelu Marriott... ku mojej radosci na 26 pietrze. Z mama, albo sama zazwyczaj mieszkam w Campanile, ale skoro tym razem byl ze mna Erik... wybralam Junior Suite na 26 pietrze. Ten oto widok z okna przywital nas drugiego dnia pobytu <3


Dwie restauracje, ktore moge polecic po tym pobycie w Warszawie i ktore na pewno jeszcze odwiedze to Parmizzano's i Dom Polski. Parmizzanos znajduje sie na drugim pietrze w Marriocie i jest dostepna dla wszystkich. Jak sama nazwa wskazuje jest to restauracja wloska, ktora serwuje naprawde smaczne potrawy. W marcu tego roku odwiedzilam Wlochy i musze przyznac, ze potrawy z serwowane w Parrmizzano's wcale nie odbiegaly od wloskich standartow. Warto odwiedzic.


Dom Polski natomiast na ulicy Francuskiej to miejsce w ktorym mozna zjesc prawdziwe polskie potrawy... Chociaz mam wrazenie, ze wokol nas siedzieli sami krzyczacy i wymachujacy rekami francuzi... Ja skusilam sie na tatar z wedzonego pstraga na razowym chlebie, pierogi z kaczka w balsamicznym kremie z bialej trufli a na deser puszysty tort bezowy i kajmakowy. I to wlasnie dla tych dwoch tortow i bardzo milej obslugi wroce do restauracji Dom Polski. Mamo, zapraszam cie serdecznie. 


Po milym obiedzie, wybralismy sie do kasyna, w ktorym bylam po raz pierwszy w zyciu. Nie liczac pieciu minut w kasynie w Egipcie... gdzie nie pozwolono nam grac bez paszportow. Wracajac jednak do kasyna w Warszawie, ach ile tam nieciekawych typow. Gdyby nie Erik nigdy bym sie nie skusila na wizyte, ale z mezczyzna u boku zawsze razniej. Nie moge takze uwierzyc, ze w Polsce nadal mozna palic w miejscach publicznych! Po powrocie do pokoju, kapalam sie przez ponad godzine aby zmyc caly ten papierosowy dym. Coz to za paskudztwo te papierosy! Najzabawniejszy jest jednak fakt, ze Erikowi udalo sie wygrac na ruletce! Nastepnym razem ja tez zagram!


Jak juz wspomnialam wczesniej wybralam sie do Zlotych Tarasow, ale tylko ze wzgledu na znajdujaca sie tam Sephore i Inglot, w ktorym kupilam kilka drobiazgow dla jedej z moich ulubionych followers na instagramie. Tak sie sklada, ze Martine o ktorej mowa, jest jedna z najsympatyczniejszych osob z jakimi mialam w internecie do czynienia i gdy kiedys skomentowala moja pomadke pod jednym ze zdjec obiecalam, ze kupie jej identyczna... i tak tez uczynilam. W poniedzialek wysle jej ten prezent.


Polski Inglot to naprawde dobra marka, ktorej pomadki uzywam juz od kilku lat. Mam nadzieje, ze Martine tez je polubi. W sklepach nie znalazlam niczego, czego nie widzialabym juz wczesniej w Norwegii i dlatego zakupilam tylko pare rekawiczek, czapke i dwie swieczki zapachowe z Bath and Body Works. A takze moj ulubiony korektor HD z Make Up For Ever.  Nastepnym razem skorzystam z rady z jednej z was i odwiedze jakas mniejsza galerie. 


Wraz z Erikiem, odwiedzilismy takze przynajmniej dla mnie nowy vitkAc, ktory swiecil przerazliwymi pustkami! Erik kupil sobie nowe rekawiczki... a ja akurat nie mialam przy sobie 30.000(!!!!!!!!) na nowy torebke LV. LOL. 
Z pusta reku udalam sie na manicure, pedicure i do fryzjera. Teraz, mam tylko 3 rozne dlugosci wlosow ;) Wieczorem w piatek, odlecilismy do domu :)




SHARE:

2 komentarze

  1. Anonimowy29.9.13

    Uwielbiam oglądać Twoje zdjęcia, chodź zawsze żałuję że jest ich tak mało ;)
    Jak zawsze pięknie wyglądasz.
    Masz instagrama? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo!!! Mam instagram: spongeshoe.

      Usuń

© Life by Magdalena. All rights reserved.
Blogger Designs by pipdig