2 sty 2014

Ostatni dzien roku.

Gdy myslalam nad tytulem do tego posta, przypomnial mi sie wiersz R.Wojaczka "Slowa do piosenki na ostatni dzien roku"... Tak sie sklada, ze jako nastolatka bylam bardzo pesymistycznie nastawiona do swiata i szukalam ukojenia w tworczosci S. Plath, Ch.Bukowskiego i wlasnie R.Wojaczka itd. Nadal siegam po tomiki ich wierszy, ale na szczescie inaczej patrze juz na swiat... Kiedys wszystko bylo czarno-biale, dzis widze, juz troche wiecej niuansow.... 
W kazdym badz razie mialo byc optymistycznie a tymczas zanudzam was moimi literackimi preferencjami... Jak juz wspomnialam w sylwestra, serwowalam indyka z purre ziemniaczanym, szparagami i sosem grzybowym. Musze przyznac, ze indyk juz dawno nie wyszedl nam taki soczysty i przepyszny... Poza tym zamiast szampana postawilam na prosecco... Do godziny 22 swietnie bawilam sie z mama, a nastepnie mama i ja wyruszylysmy dalej, niestety aparat zostal jednak w domu. Kiedys pstrykanie tysiaca zdjec na imprezach zabieralo mi caly urok z faktu przebywania na tych imprezach, dlatego teraz aparat zostaje w domu! To juz ostatni z sylwestrowych postow... jutro powrot do szarej rzeczywistosci ;)







SHARE:

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

© Life by Magdalena. All rights reserved.
Blogger Designs by pipdig